Przejdź do treści
Zdjęcie główne artykułu
To jest artykuł dla osób zarządzających zespołami kreatywnymi, rozdzielającymi zadania i projekty oraz tych, które dopiero zaczną to robić

O czym to będzie?

Zespoły kreatywne dowożą projekty, a mimo to ani one, ani ich liderzy nie potrafią jasno powiedzieć co to znaczy “dowieźć dobry projekt”. Dobry dla kogo?   Ten tekst jest o tym, jak brak konkretnego celu odbije ci się czkawką na rozmowie 1:1, przy rekrutacji albo negocjacjach podwyżki — oraz jak prosta „wewnętrzna umowa” z zespołem może to uporządkować.

„Nie od tego tutaj jestem” – odpowiedziała ilustratorka na moją prośbę, by zaprojektowała kartkę świąteczną na fejsa. Miała akurat wolne przebiegi, a mój optymalizujący wszystko i wszystkich zmysł managerki chciał to wykorzystać.   W pierwszej chwili pomyślałam sobie, że chyba robi sobie ze mnie jaja - jak to nie od tego tu jest? Przecież jest od rysowania, na boga! Umie rysować? Umie! No to niech rysuje, nara.   Ale w drugiej czy tam trzeciej chwili pomyślałam, że ja w sumie nie wiem, od czego ona tutaj jest. I że chętnie bym się tego dowiedziała.

Po co komu zespół kreatywny?

No jak to po co: żeby robić projekty, helou. Tak by się mógł skończyć ten artykuł dla sporej części liderek i liderów. No bo zespół jest po to, żeby dowozić rzeczy. I wszystko w miarę gra dopóki dowozi. Ale potem ktoś czegoś nie dowiezie, pojawiają się wolne przebiegi albo macie rozmowę 1:1 i zaczyna się zadawanie pytań.   

Pytają Cię: Czego oczekuje ode mnie firma? Jakie mam opcje awansu? Jaki planujecie dla mnie rozwój? Kiedy wreszcie zrobię naprawdę fajny projekt?   

Żeby nie było, ty też zadajesz sobie pytania: Co zrobić z tą ilustratorką? Co powiedzieć projektantowi na 1:1? Jak przekazać im feedback?   

Jeśli zarządzasz zespołem, to prawdopodobnie chcesz, żeby ten zespół jakiś był. I gdybyś wiedział_ jaki ma być, łatwiej byłoby ci odpowiedzieć na te wszystkie pytania.  

Ilustracja: Marta Drożdzowska

Jaki jest Wasz cel istnienia?

Nie będę tu nikomu sprzedawać wielkiej wizji transformacji zespołu, bo kaman, nikt niczego nie transformuje po przeczytaniu artykułu.   Ale jeśli zarządzasz zespołem kreatywnym i po przeczytaniu tego podtytułu zrobiło Ci się jakoś nieswojo, to mam dla ciebie dość prostą wskazówkę, od czego w ogóle zacząć.

Tu zacznijcie

Spotkajcie się wszyscy i posłuchajcie co macie sobie do powiedzenia w kontekście sensu waszego zespołu: Po co jest ten zespół? Co ma dowozić innym zespołom w firmie, a co klientom? Na czym wam zależy? Jakie kompetencje chcecie wzmacniać? Jakie macie braki?

Macie jakąś wewnętrzną umowę?

Jak już siebie posłuchacie, kolejnym krokiem będzie umówienie się wspólnie na coś. Spiszcie taki swój wewnętrzny kontrakt, czyli zasady waszej współpracy.   

Będzie lepiej, jeśli ktoś z zewnątrz was w tym wesprze - to jest jednak dość ważne, by zachować dystans do tego, co będziecie wtedy mówić. Ale dacie radę też sami - będzie wystarczająco dobrze, by zacząć, serio.   

Wewnętrzna umowa z zespołem to jest podstawa - możesz się do niej odwołać na 1:1, podczas dawania feedbacku i podczas ustalenia celów zespołowych (o tych strasznych celach rocznych będę pisać w następnym artykule).   

Gdybym te kilka lat temu miała taką umowę z zespołem, byłoby mi łatwiej dilować z ludźmi i mogłabym rzadziej wróżyć z fusów. I wpisałabym do kontraktu, że jeśli ktoś ma wolne przebiegi, to czasami dostanie do przygotowania coś na fejsa :D

Pozdro dla wszystkich wróżących!

Artykuł napisała: Martyna Orlik — coachka i mentorka liderek z 10-letnim doświadczeniem w branży kreatywnej. Pracuje indywidualnie i z organizacjami.